|
|
 |
|
 |
| Gdyby kilkadziesiąt lat temu, widzom oglądającym w kinie czarno-biały film, podmienić taśmę na obecne produkcje, to zapewne doznaliby oni ciężkiego szoku. Po pierwsze kolory - bardziej nasycone niż ich rzeczywistość, po drugie dźwięki - słyszane wyraźnie jak bicie serca przez stetoskop, po trzecie sytuacje i zdarzenia - niewiarygodne i jednocześnie tak realistycznie pokazane. Prawdopodobnie połowa z nich pomyślałaby, że to się dzieje naprawdę. Druga połowa byłaby jednak przekonana, że to film - gdyż takie rzeczy nie dzieją się na codzień.
Tym, co sprawia, że filmy pompują w nas tyle czystej adrenaliny są efekty specjalne. One właśnie oszukują racjonalny zmysł widza wywołując zdziwienie, zaskoczenie, obrzydzenie...Co kto lubi. Niektórzy efiksożercy oglądają z otwartymi ustami zastanawiając się Jak oni to zrobili, inni po prostu wczuwają się w akcję, jeszcze inni poszukują silnych bodźców dowolnego gatunku. Efekty specjalne tworzą realizm akcji a często superrealizm napinając zmysły do granic możliwości. Pisząc niniejszy artykuł na bok odkładam głosy przeciw - owszem zgadzam się z tym, że producenci często spłycają film do efektów specjalnych, że to przez nie stajemy się nieczuli na kino pokazujące świat jakim jest naprawdę, że mówiąc o nowej superprodukcji zaczynamy od efektów specjalnych, że na film wybitnie kiepski jesteśmy skłonni pójść bo ktoś włożył w niego 100 mln dolarów a to przecież musi być widać. Dość tego narzekania. Nie będziemy tutaj mówili jak robić dobre filmy z efektami specjalnymi, tylko jak robić efekty specjalne - bo te potrafią cieszyć jak sto lat temu kalejdoskop w Boże Narodzenie. Szczególnie uważnie przyjrzymy się temu jaką rolę w konstruowaniu współczesnych efektów specjalnych odgrywa zaplecze komputerowe.
|
 |
 |
|
|
|
 |
| Obecnie nie ma recenzji o produktach |
 |
|
|
|
|
 |
Wyszukiwanie |
 |
|
|